11 stycznia 1888r. <godz.20:30>
Oczami Liliany.
Snułam się po biurze rozglądając się po czym przysiadłam na parapecie przy dużym oknie po czym wyjrzałam przez nie .Ulice były rozświetlone stojącymi przy drodze latarniami padał śnieg bezdźwięcznie uderzając o zamarznięte szyby okien .Siedziałam tak dłuższą chwile po czym ubrałam się i wyszłam z biura a następnie poszłam do domu,mieszkam na przeciwko mojej kancelarii wieczór i noc minęły tak samo jak zawsze ten dzień był bardzo spokojny nawet mam wrażenie że za ...spokojny.
Rozdział 2.
12.01.1888r.
Oczami Liliany .
Obudziłam się ale wciąż byłam zmęczona.Niechętnie wstałam z łóżka i poszłam do łazienki aby wykonać wszystkie poranne czynności po czym zjadłam śniadanie i ruszyłam do kancelarii .Usiadłam przy biurku i zaczęłam rozmyślać o problemach życia codziennego z zamyślenia wyrwała mnie dźwięk otwierających się drzwi .Swój wzrok szybko zwróciłam w ich stronę a za nich wyłoniła się młoda kobieta z dzieckiem na rękach a kiedy znalazła się na przeciw mojego biurka powiedziałam miłym głosem
-Dzień dobry nazywam się Liliana Clous jestem prywatnym detektywem w czym mogę pomóc?
-Dzień dobry jestem Alex Muller ja przyszłam do pani w sprawie zaginięcia mojej sąsiadki która wczoraj zostawiła u mnie to dziecko i zniknęła chciałabym aby pani znalazła ją abym mogła w końcu pozbyć się tego bachora przecież nie jestem jego nianią kobieta mówiła bardzo oziębłym głosem .
-No dobrze pomogę pani ale na początku muszę wiedzieć jak nazywa się zaginiona i znać o niej parę podstawowych informacji .
-Christina Rose a ten bachor to Roxen[...].
-No dobrze a tera proszę aby pani opowiedziała mi wszystko od początku .
Oto dwa pierwsze rozdziały tego opowiadania z góry mówię że nie zawsze będą w jednym poście dwa rozdziały tak dobrze to nie będzie :p nie wiem kiedy pojawią się kolejne rozdziały ponieważ szkoła mnie wykańcza nie będę się rozpisywać ślę wam tylko pozdrowienia i buziaczki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz